STOWARZYSZENIE SPADKOBIERCÓW
POLSKICH KOMBATANTÓW
II WOJNY ŚWIATOWEJ

Dlaczego kultywuję pamięć o Polsko-Radzieckim Braterstwie Broni ? W 70-lecie Wielkiego Zwycięstwa nad faszyzmem

Grudzień 6th 2015 w dziale PUBLIKACJE

Wielokrotnie już byłem o to pytany, a nawet stawiano mi z tego powodu zarzuty jako, iż „nie warto o tym mówić bo to wymysł peerelowskiej propagandy”. Otóż uważam inaczej, niż większość dzisiejszego społeczeństwa uczonego nie do końca rzetelną polityką historyczną obecnych władz i Instytutu Pamięci Narodowej. W 1939 roku kraj nasz zaatakowany został przez III Rzeszę, którą wsparł Związek Radziecki, opuścili nas wtenczas sojusznicy brytyjscy i francuscy. Polska mimo heroicznej walki żołnierza polskiego została rozdarta na pół i przestała istnieć. 22 czerwca 1941 roku wybuchła nowa wojna niemiecko-radziecka. Na terenach Kraju Rad przebywało wielu Polaków bądź polskiego pochodzenia potomków zesłańców Sybiru, zarówno za caratu, jak i władzy radzieckiej. Najeźdźca niemiecki wielokrotnie przewyższał pod względem wyszkolenia i sprzętu bojowego Armię Czerwoną, która dzień w dzień bezskutecznie broniąc swej ziemi wycofywała się w głąb kraju. Wielu w tym okresie Polaków powołano przymusem bądź wstąpiło na ochotnika w szeregi Czerwonej Armii. Jako pierwszego przywołam tu mojego pradziadka Romana Bagińskiego zamieszkałego we wsi Lewacze, powiat Ludwipol, województwo Wołyńskie. Kilka miesięcy przed atakiem Niemiec hitlerowskich dostał wezwanie do stawienia się na komisję wojskową 9 Korpusu Zmechanizowanego, którym dowodził generał major Konstanty Rokossowski, późniejszy marszałek Związku Radzieckiego i Polski. Pradziadek, postępując przebiegle bądź tchórzliwie, udał na komisji osobę głuchą i oniemiałą, w ten sposób powrócił do swojej rodziny, żony Adeli i córki Józefy. Być może gdyby wstąpił do wojska na ścianie przed moim biurkiem wisiałyby najwyższe ordery, zarówno polskie jaki i radzieckie, zdobyte za swoje męstwo w walce z wrogiem. Jego losy mogłyby się również potoczyć inaczej…, a rodzina po kilku latach otrzymałaby list „zaginiony na polu walki” bądź „poległy w boju”. Dziś można dywagować, co by było gdyby. Faktem jest to, że przeżył ukrywając się przed partyzantami UPA, mordującymi Polaków na Wołyniu i przyjechał na Ziemie Odzyskane, gdzie budował nową Polskę.

 

Zatorski-Roman-Baginski

 

Kolejnym przykładem losów polaka w Armii Czerwonej będzie Pan kapitan Florian Nowomiejski, osoba szczególnie mi bliska, ponieważ od 1999 roku piastował funkcję prezesa dzierżoniowskiego Związku Żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego im. 1. Korpusu Pancernego, przekształconego później w Związek Weteranów i Rezerwistów Wojska Polskiego im. 1. Korpusu Pancernego. Od 3 lipca 2014 roku mam zaszczyt być kolejnym prezesem dzierżoniowskiego Koła ZWiRWP, kultywując tradycje jakie zapoczątkowali moi poprzednicy. Wracając do postaci kapitana Nowomiejskiego, który urodził się w 1926 roku na terenie Białorusi. W 1941 roku mając zaledwie 15 lat wstąpił do Armii Czerwonej. W czasie działań wojennych był żołnierzem Samodzielnej Brygady Łączności i Zwiadu. W 1943 roku został przeniesiony do 20 Pułku Piechoty Gwardii. W szeregach tej jednostki brał udział w obronie Moskwy. W walkach frontowych w drodze do Berlina, na terenie Białorusi został ranny i leczony w szpitalu miejscowości Święciany. Udowadniając swoje polskie pochodzenie, w 1944 roku został skierowany do odradzającego się Wojska Polskiego. W szeregach I Armii Wojska Polskiego brał udział w bitwach o Wał Pomorski i na przedpolach Berlina. Po zakończeniu działań wojennych służył w jednostce Ochrony Rządu. Został przeniesiony do rezerwy 17 lipca 1946 roku. Od 1967 roku związał się z Dzierżoniowem i mianowany został dyrektorem naczelnym dzierżoniowskich Zakładów Przemysłu Bawełnianego „Silesiana”.

 

Zatorski-Florian-Nowomiejski

Trzecim przykładem młodzieńca, którego wojna skierowała w szeregi Armii Czerwonej, jest porucznik Piotr Mielnik od 11 stycznia 1994 roku członek dzierżoniowskiego Związku Żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego im. 1. Korpusu Pancernego. Urodzony w 1923 roku w miejscowości Rzeczyca. W 1941 roku wraz z cofającymi się wojskami Armii Czerwonej zdecydował się opuścić dom rodzinny i na ochotnika jako „Syn Pułku” wstąpił do armii. Przeszedł ciężką kampanię odwrotu od Polesia do Moskwy. Pod Moskwą wcielony został do 10 Brygady Powietrzno- Desantowej, jako skoczek spadochronowy. Brał czynny udział w obronie Moskwy i w dalszych działaniach bojowych Armii Czerwonej idącej już na zachód. W 1943 roku jako Polak, młodociany żołnierz Armii Czerwonej został przekazany do formującego się Wojska Polskiego nad Oką. Został wcielony do Samodzielnego Batalionu Zwiadu 2 Dywizji Piechoty. W ramach tej jednostki przeszedł cały szlak bojowy, poprzez Warszawę, Wał Pomorski, w kierunku na Berlin. Przez dowódcę jednostki został oddelegowany do Polowej Redakcji 1 Armii Wojska Polskiego. W redakcji gazety „Zwyciężymy” został kierowcą korespondenta wojennego Janusza Przymanowskiego. W 1945 roku na Wale Pomorskim pod Jastrowem został ranny, po wyleczeniu w szpitalu ran, wrócił do jednostki i dalej szedł na Berlin. Po demobilizacji osiedlił się w Dzierżoniowie. Był pierwszym kierowcą komunikacji miejskiej miasta Dzierżoniów, a do 1985 roku pracował jako kierowca w Dzierżoniowskim Pogotowiu Ratunkowym.

 

Zatorski-Piotr-Mielnik

14 sierpnia 1941 roku emigracyjny Rząd Polski podpisał umowę wojskową z władzami ZSRR, która dała podstawę do rozpoczęcia formowania Armii Polskiej na terytorium Kraju Rad. Dowództwo powierzono generałowi Władysławowi Andersowi, który jeszcze nie tak dawno przetrzymywany był w więzieniu NKWD na Łubiance. Rejonem formowania Armii był okręg Buzułuku. Stan armii ustalono na 30 000 tys. ludzi, byli to polscy tułacze i zesłańcy Sybiru .… W okresie ofensywy niemieckiej na Kaukaz i bitwy o Stalingrad generał Anders uzyskał zgodę Stalina na ewakuację już sformowanych oddziałów do Iranu okupowanego przez wojska radzieckie i brytyjskie. W konsekwencji tego cała Armia Andersa została wycofana z terytorium ZSRR.
Opór narodu i żołnierzy Armii Czerwonej, w której dalej walczyło wielu tysięcy Polaków, wspieranego przez sojuszników zachodnich spowodował, że sytuacja na froncie ustabilizowała się. Wróg zatrzymał się u wrót Moskwy. Wyjście Armii Andersa na Bliski Wschód nie wyczerpało polskich możliwości mobilizacyjnych w ZSRR. W marcu 1943 roku z inicjatywy Związku Patriotów Polskich, na Kremlu odbyły się rozmowy w sprawie formowania nowych polskich jednostek wojskowych. Dowódcą tworzonej jednostki pozostał przedwojenny oficer polski, uczestnik obrony granic RP w wojnie polsko-bolszewickej z 1920 roku ppłk Zygmunt Berling. Na rejon formowanej dywizji wyznaczono obóz wojskowy Moskiewskiego Okręgu Wojskowego w Sielcach nad Oką. Tak oto uformowana została 1 Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. Swój chrzest bojowy przeszła pod Lenino, krwawej bitwie stoczonej z 12 na 13 października 1943 roku miedzy sojuszniczą Armią Czerwoną przeciwko niemieckiemu Wehrmachtowi. To właśnie na polach pod Lenino zawiązało się Polsko-Radzieckie Braterstwo Broni, gdzie zwykły szeregowy Rosjanin pomagał jak brat Polakowi w walce ze wspólnym wrogiem.

Tu przedstawię postać kapitana Juliana Lecha, kawalera Orderu Wojennego Virtuti Militari i Orderu Krzyża Grunwaldu, który jest prezesem Wałbrzyskiego Oddziału mojego Związku Weteranów i Rezerwistów Wojska Polskiego. Kpt. Julian Lech zesłaniec Sybiru urodził się w 1924 roku, był wysoki, dobrze zbudowany, wysportowany – wyglądał trochę poważniej niż wskazywała na to metryka. To pozwoliło mu dodać sobie dwa lata, by dostać się do wojska. Wstąpił ochotniczo do 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki w Sielcach nad Oką. Otrzymał przydział do 2 pułku piechoty. Ukończył Szkołę Podoficerską Artylerii w specjalności wojskowej „obsługa rusznicy 45 mm”. Brał udział w walkach z Niemcami na szlaku od Lenino do Berlina pod: Lenino, Dęblinem na przyczółku Warecko – Magnuszewskim; Warszawą. Kapitan Lech często opowiada o tragedii powstania warszawskiego, o kontaktach z harcerzami batalionu „Zośka”, o udręce świadomości przegranej sprawy, tam, w Warszawie w 44 roku. Tam podczas przeprawy przez Wisłę został ranny i po dziś dzień w jego ciele tkwią odłamki niemieckich pocisków. Pan Julian opowiadał o forsowaniu Odry w Siekierkach, brał także udział w walkach o Berlin. W dniu 06.03.1946 r. kapitan Julian Lech został zdemobilizowany. Mimo sędziwego wieku aktywnie działa społecznie na rzecz krzewienia pamięci o żołnierzach polskich, z którymi walczył w drodze do Berlina. 8 maja 2015 roku gościł w Dzierżoniowie na uroczystościach wręczenia Sztandaru dla mojego Koła Miejskiego ZWiRWP, co traktuję jako swój wielki życiowy sukces.

Zatorski-Julian-Lech

Na całym szlaku bojowym od Lenino do samego Berlina żołnierzom polskim towarzyszyli żołnierze Armii Czerwonej, którzy ramię w ramię walczyli przeciwko Niemcom, którzy wieczorami siedząc w okopach uczyli się nawzajem swoich języków i śpiewali frontowe pieśni: polską „Okę” czy radziecką „Katiuszę”, razem jedli kaszę, pili samogon i palili ręcznie z gazet zrobione papierosy. Więzi między ludzkie, które przetrwały lata wojny, trwały i trwają po dzień dzisiejszy, gdy ostatni bohaterzy spod Lenino jadą tamże na kolejne uroczystości spotykając swych towarzyszy dawnych wojennych lat.

Obecna polityka historyczna zapoczątkowana po 89 roku, niestety prowadzi do marginalizacji zasług żołnierzy Wojska Polskiego, utworzonego w ZSRR, w odrodzenie się Polski z własną mową, kulturą, szkolnictwem, nauką, hymnem i barwą narodową. Żołnierza polskiego określa się mianem „polskojęzycznego”, a żołnierzy Armii Czerwonej porównuje się do okupanta niemieckiego. Pomimo niepotrzebnych powojennych okrucieństw spowodowanych wypaczeniem władz, nie można równać Polski Rzeczpospolitej Ludowej do Generalnego Gubernatorstwa z obozami koncentracyjnymi, komorami gazowymi, łapankami na ulicach dnia codziennego. Polska „biała” czy „czerwona” zawsze będzie polską, a żołnierze Ludowego Wojska Polskiego zawsze będą żołnierzami polskimi. Dobitnym przykładem dzielenia żołnierza polskiego jest następujący fakt. Podczas 70 rocznicy bitwy pod Mont Casino była liczna delegacja rządowa z premierem RP na czele, w mediach bardzo rozgłaśniano to wydarzenie, co jest oczywiście słuszne, bo należy o takich rocznicach pamiętać ! Jednak podczas uroczystości 70 rocznicy pod Lenino zabrakło żadnego wyższego przedstawiciela władz polskich, a w mediach była tylko cisza. Bardziej znamiennym faktem dzielenia żołnierzy na gorszych i lepszych jest tegoroczna uroczystość również pod Lenino z okazji 72 rocznicy bitwy, gdzie nie było żadnego przedstawiciela władz Polski, nawet polskiego konsula na Białorusi. Delegacja kombatantów musiała sama opłacić sobie bilety na podróż, ponieważ odcięto na to fundusze, które były corocznie na to przewidywane. Jak powiedział zmarły w katastrofie pod Smoleńskiem w 2010 roku generał Franciszek Gągor „Poległym w bitwie pod Lenino jesteśmy winni pamięć i szacunek na równi z wszystkimi innymi żołnierzami, którzy przelali krew walcząc o wolną Polskę na wielu frontach II wojny światowej” i tych słów powinniśmy się trzymać, bo krew polskiego żołnierza walczącego na Westerpaltte, Monte Cassino i pod Lenino jest taka sama.

Zatorski-Zolnierze-polscy-i-radzieccy-w-okopach

Łyżkę dziegciu do sprawy Polsko Radzieckiego Braterstwa Broni wkłada Instytut Pamięci Narodowej. Jako jeden z kuriozalnych przykładów przytoczę akcję ulotkową przeprowadzoną przez pracowników IPN-u w Warszawie mającą na celu nawoływanie do likwidacji pomnika „Czterech Śpiących” znajdującego się na Placu Solnym w Warszawie. IPN dopiął swego – pomnik rozebrany do konserwacji na Plac Solny nie wrócił mimo zapowiedzi władz. Ważnym wątkiem do tej sprawy jest to, że kilkukrotnie robiono sondę wśród mieszkańców tej dzielnicy, pytając czy pomnik powinien wrócić- zdecydowana większość opowiadała się „ZA”. Czy zadaniem Instytutu Pamięci Narodowej jest wymazywanie z kart pamięci narodu wydarzeń historycznych, które są dziś niewygodne politycznie ? Czy przy takich sytuacjach nie można się poczuć, jak za głębokiej polskiej zacenzurowanej „komuny” ?
Na szczęście w tym kraju działa kilka organizacji, którym zależy na pamięci o tamtych ludziach, o tamtych wydarzeniach… Jako członek prezydium Zarządu Głównego Stowarzyszenia Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej działam w tej organizacji ponieważ bliska jest mojemu sercu postawa członków w stosunku do kultywowania pamięci o tych zapomnianych żołnierzach 1 i 2 Armii Wojska Polskiego, jaki i o Braterstwie Broni. Wielką rolę odgrywa również Stowarzyszenie KURSK, do którego również mam zaszczyt należeć. Zadaniami KURSK-a jest renowacja cmentarzy i pomników poległych żołnierzy Armii Czerwonej na terenie Polski. Wielokrotnie dochodzi do dewastacji pomników na nawet nagrobków żołnierzy, którzy polegli na tej ziemi. Pracy jest bardzo dużo, władze polskie mimo podpisanego porozumienia z władzami Federacji Rosyjskiej nie zawsze wywiązują się z porozumienia i nie dbają o miejsca pamięci, pozostawiając je w opłakanym stanie, bądź względami politycznymi usuwają je z miejsc publicznych.

Zatorski-Medal-nadawany-bylym-zolnierzom-Armii-radzieckiej

W imię przeszło 70 laty zawartego sojuszu między Wojskiem Polskim a Armią Czerwoną będę kultywować pamięć o bohaterach frontowych dni, o Polsko-Radzieckim Braterstwie Broni, które odrodziło Polskę po 6 latach niemieckiej okupacji. Wielu uzna mnie za szaleńca działając w tym temacie w obecnej nieprzychylnej sytuacji politycznej tego kraju. Odpowiem krótko – polityką się nie zajmuję, zależy mi na pamięci historycznej !

*Prezes Koła Miejskiego ZWiRWP im. 1. Korpusu Pancernego w Dzierżoniowie,
*Członek Prezydium Zarządu Głównego Stowarzyszenia Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej,
*Członek Stowarzyszenia KURSK.

Zatorski-Marek


III Kongres Stowarzyszenia Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej, jaki odbył się w listopadzie 2014 roku, określił dwa priorytetowe kierunki naszej pracy w 4. kadencji 2015 – 2018: 70.Rocznicę Zwycięstwa nad faszyzmem oraz 100. Rocznicę Odrodzenia Państwa Polskiego.Tegoroczną rocznicę Święta Odrodzenia Państwa Polskiego Zarząd Główny Stowarzyszenia uczcił jako współorganizator uroczystej Mszy Świętej w Kościele Parafialnym […]

Previous Entry

W dniu 17 stycznia 2016 roku przypada 71. Rocznica Wyzwolenia Warszawy. Od wielu lat za organizację obchodów tej rocznicy odpowiada Stowarzyszenie Tradycji Ludowego Wojska Polskiego im. Generała Zygmunta Berlinga. Uczestnikami uroczystości byli przedstawiciele Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych, Straży Miejskiej Warszawy oraz wielu organizacji wojskowych, patriotycznych i społecznych. W składzie delegacji Stowarzyszenia Spadkobierców […]

Next Entry

Najnowsze wpisy
Powiadamiaj mnie o nowościach na stronie
Loading...Loading...


Cookie i warunki korzystania
Nasza strona może korzystać z plików cookie w celu ułatwienia korzystania z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Nie zablokowanie obsługi plików cookies jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisanie w pamięci urządzenia. Warunkami przechowywania lub dostępu mechanizmów cookies zarządzasz samodzielnie poprzez ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji zawiera nasza Polityka Prywatności
Translator